wiem ze pewnie nie jedna z nas miala taki problem...
rostalam sie pol roku temu z narzeczonym....po nim szybko(tylko po to by zapomniec)znalazlam sobie pocieszenie...tak spotykalismy sie 2 miesiace az nagle sie zakochalismy w sobie i mieszkamy razem......moj byly narzeczony caly czas walczy o nas....dzwoni ze mnie kocha i zrobi wszystko bym wrocila...przez jakis czas zerwalam kontakt i nie myslalam o nim a ostatnio jakos serduszko bije znow w tamta strone...on chce zebym przeprowadzila sie do niego i zaczeli od nowa a ja mam metlik w glowie i to straszne ale zaczynam ich porownywac...mam wraazenie ze kocham ich obu....z obecnym jest mi dobrze i z narzeczonym rowniez by bylo dobrze...
sa 2 mega roznice miedzy nimi.moj byly byl nerwowy a obecny jest oaza spokoju,.i moj byly ciagle prawil mi komplementy i powtarzal jak bardzo mnie kocha a od obecnego cos uslyszec jest cudem...
pytanie w kategorii: Miłość i sex
:: 51 odpowiedzi (293 wizyt)
Laszka po takim opisie gdyby ta sytuacja dotyczyła mnie to sama bym tak zrobiła jak piszesz;D
Rustijun Laszka na 100% racji, idź na wesele baw się, jego miej gdzieś. Wróć spakuj swoje rzeczy wyjedz do rodziców, czy do kogoś znajomego jeśli to nie jest Twoje mieszkanie, jeśli Twoje spakuj jego rzeczy wystaw przed drzwi. Bądź bezwzględna, pokaż mu, że sama doskonale sobie radzisz i jego już nie potrzebujesz!
Wybacz, że zapytam, ale z jakiego powodu się rozstaliście?
Pomyśl, czy chcesz być z osobą nerwową, z którą na pewno zawsze się coś dzieje, czy z osobą spokojna, może poniekąd nudna, bo pewnie będzie ustępował Ci w kłótniach i będzie na każde Twoje skinienie palcem. Wolisz słuchać jak mężczyzna Cie uwielbia, czy jak musisz czekać na cud by usłyszeć coś przyjemnego, gdzie na pewno każda kobieta lubi słuchać jaka jest cudowna itp. Miałam podobny problem tyle, że ja byłam z kimś i wtedy poznałam kogoś i moje serce zaczęło bić dla tej "nowej" osoby. Dziewczyny z tego forum doradziły mi bym została przy obecnym chłopaku i był to doskonały wybór. Wczoraj obchodziliśmy swoją 4 rocznice i pewnie będzie ich wiele. Radze Ci byś zadała sobie w głębi pytanie z kim czujesz/czułaś się bardziej szczęśliwa. To chyba dobrze, że ich porównujesz, bo dostrzegasz cechy, które ich łączą i dzielą. Pomoże Ci to wybrać tą osobę, która bardziej do Ciebie pasuje.
az lezka zakrecila mi sie w oku.....miesiac temu tez sie zastanawialam i wybralam obecnego..i znow sie zastanawiam..moj obecny jest ok ale czasem oglada sie za innymi i wtedy ja nie czuje niedowartosciowana...boje sie tez z drugiej strony ze jak wroce do bylego bede zalowac i tesknic za obecnym
Zgadzam się z Miską. Dlatego całości powtarzać nie będę :)
Mnie też pierwsza myśl, jaka przyszła do głowy, to to, że: z jakiegoś powodu się z narzeczonym rozstaliście. Czy ta przyczyna przeminęła? To wydaje mi się podstawowe w tej sytuacji. Chodzi o to, byś nie popełniła tych samych błędów, bo po co kręcić się w kółko :)
A druga rzecz, to to co napisała Misia - widzisz różnice, więc zdecyduj który wariant wolisz, w którym się czujesz lepiej, tudzież - który z panów lepiej rokuje, na to, że da się go nauczyć tego, czego potrzebujesz :)
miedzy nimi jest mega roznica...obecny jest mlodszy a byly kilka lat starszy.z obecnym mieszkam...byly blaga bym przeprowadzila sie do niego do innego miasta...obecny ejst dobry ale jest egoista np nigdy mi kwiatow nie kupil....byly byl dobry tyle ze oboje jestesmy nerwowi i boje sie ze znow beda klotnie...
Po kolei zatem:) :
Różnica wieku - a co to zmienia? czy Ty masz pod tym względem jakieś preferencje? czy przeszkadza Ci wiek któregoś z nich? ...
To, że z nim mieszkasz, to żaden argument, to zawsze można zmienić ;)
Przeprowadzka do innego miasta - a to już istotna decyzja. Co masz tu, gdzie teraz mieszkasz? (szkołę? rodzinę? przyjaciół? ...?) Co będziesz miała tam, gdzie miałabyś się ewentualnie przeprowadzić? Czy tam z nim mieszkałaś? Dlaczego Ty do niego, a nie on do Twojej miejscowości?
Egoista - to mi się mocno nie podoba. Jest szansa, że się zmieni? A czemu z nim jesteś, co Cię w nim tak urzekło, że go pokochałaś? Ma pewnie też jakieś zalety?
Czyli z tym narzeczonym to chodzi tylko o to, że jesteście jak włoskie małżeństwo;)? I tylko dlatego ten ujął Cię tym spokojem?
To NIE są pytania retoryczne - serio pytam, te kwestie wydają mi się istotne w temacie.
Myślisz, że życie z egoistą będzie łatwiejsze niż z nerwusem? Obecny będzie cie w takim razie lekceważył być może w sytuacji, w której będziesz go potrzebowała. A nerwus pokłóci się, pogada i będzie dobrze, bo czasem warto się pokłócić, żeby potem pięknie pogodzić. Myślę, że gdybyś na jakiś czas odseparowała się od obydwu to zobaczyła byś do kogo Twoje serce mocniej bije
hm...obecny jest egoista poniewaz najpierw mysli o sobie a pozniej o mnie.ma duzo kolezanek nawet slyszalam jak mowil do kolegi o patrz jaka suka idzie a jakie cycki...troche jest babiarzem czego ja nie lubie....chcialabym byc ta wyjatkowa ale on uwaza ze skoro jest ok to po co bedzie cos zmienial i nie martwi sie o mnie jak wracam pozno z pracy....chce byc z kim kto bedzie sie o mnie troszczyl...moj byly byk taki ale nie wiem co tak naprawde czuje,dawno go nie widzialam....zastanawiam sie czy sie z nijm nie spotkac by zobaczyc czy to jest to uczucie czy tylko chwilowa tesknota...
Spotkaj się z nim nic przez to nie stracisz. Wydaje mi się z tego co piszesz i nie chce Cię tu urazić, ale mężczyzna, z którym jesteś jest dziwny. Gdyby mój chłopak powiedział na inna dziewczynę "suka" bez jakiegoś na prawdę ważnego powodu to miał by ogromną awanturę nie można tak wyzywać kobiet. Co jak tak kiedyś wyzwie Ciebie, albo jak za Twoimi plecami mówi tak o Tobie do swoich kolegów i nawet o tym nie wiesz. Ja nie chciałabym być z kimś takim.Skoro nie martwi się o Ciebie to ja rozumiem to tak, że to co się z Tobą dzieje jest mu obojętne.
Tylko uważaj na swojego obecnego żebyś nie miała problemów. Sama wtedy poczujesz, kto jest dla Ciebie ważniejszy:) Myślę, że podjęłaś pierwszą dobra decyzje w tej sprawie:)
I znów myślę tak jak Miska - dla mnie facet, który tak wyraża się o kobietach - znaczy nie szanuje ich. I nie mam żadnej, ale to żadnej gwarancji, że nie szanuje "tylko innych", bo niby czemu? Szczególnie w zestawieniu z tym co piszesz - że myśli najpierw o sobie, że nie troszczy się o swoją partnerkę, że nie zamierza nic zmieniać, bo jemu jest tak dobrze, nawet jeśli Tobie nie jest!
Nie wiem czy czytałaś moje pytania, może nie chcesz nam na nie odpowiadać. Ale w tym świetle naprawdę mnie intryguje jak to się stało, że się w nim zakochałaś?
Czy jesteś z nim tylko dlatego by nie być samą?? Bo nie wiem czemu z nim jesteś, a do tego jak sama napisałaś ".po rozstaniu szybko (tylko po to by zapomniec) znalazlam sobie pocieszenie...". Ale niby potem się pokochaliście??
Może jednak skorzystasz z tej rady:
Mi%C5%9Bka147 pisze:
Myślę, że gdybyś na jakiś czas odseparowała się od obydwu to zobaczyła byś do kogo Twoje serce mocniej bije
ja tez uważam, że dobrze by Ci zrobiło i pozwoliło podjąć właściwą decyzję. Również dlatego, że zobaczyłabyś, czy obaj i czy nadal będą się o Ciebie strać. Bo to byłoby wskaźnikiem któremu i na ile zależy. A Ty nie mieszkając chwile z żadnym rozeznałabyś się w swoich uczuciach.
Laszka, myślę, że lepiej po kryjomu. Gdyby obecny okazał się jakimś chamem(bez uraz dla Twoich uczuć Rustijun) to mógłby źle zareagować i narobić jej jeszcze problemów bądź krzywdy. Może teraz nie okazuje swojej zazdrości, ale lepiej uważać dla własnego bezpieczeństwa.
dlaczego po kryjomu....bo obecny jest zazdrosny o bylego..logiczne...wiecie co?czytajac to sama zastanawiam sie czemu z nim jestem??a czemu tak szybko pociesznie...poniewaz moj byly tak nalegal bym wrocila a kolezanki doradzaly bym znalazla plasterek czyli kogos przy kim o tamtym zapomne....i tak zamieszkalismy razem i stweirdzilismy ze kochamy sie...ale ja nie czuje sie najwazniejsza a wtedy jestem szczesliwa kiedy wiem ze jestem wazna dla kogos,
my jestesmy swietnymi kumplami...wyglypiamy sie spedzamy ze soba 24na24 ale jak tak wyobrazam sobie nasza przyszlosc zastanawiam sie czy chcialabym mkiec takiego meza...
Wróć do byłego narzeczonego, będziesz szczęśliwa i bezpieczna. Ta osoba bardziej Cie kocha niż ten egoista! Teraz sama rozumiesz, że Twoje szczęście jest tu najważniejsze i musisz starać się go mieć jak najwięcej a moim zdaniem dostaniesz je u boku byłego narzeczonego, gdyby tak Cie nie kochał nie była byś jego narzeczoną:)
Laszka, myślę, że lepiej po kryjomu. Gdyby obecny okazał się jakimś chamem (bez uraz dla Twoich uczuć Rustijun) to mógłby źle zareagować i narobić jej jeszcze problemów bądź krzywdy. Może teraz nie okazuje swojej zazdrości, ale lepiej uważać dla własnego bezpieczeństwa.
mądrze prawisz, ale przyznasz, że to właśnie też świadczy o tym człowieku.
Jeśli jest taki zazdrosny - nie można przecież spędzić życia w takiej zazdrości.
I na co zareagowałby gorzej? - na wiadomość, że zamierzasz się spotkać, czy, że zrobiłaś to za jego plecami?
Rustijun, widzę, że sama coraz więcej spostrzegasz, i Twoje rozważania idą coraz lepiej :)
Ja tak szczerze bała bym się być z takim człowiekiem. Nie wiadomo co on może zrobić, co powie, jak zareaguje. Pomyśl o dalekiej przyszłości chciałabyś by Twoje dziecko miało takiego ojca jak on?
A mnie intryguje jeszcze jedna rzecz. Ty cały czas rozważasz tylko czy być tym, czy z tym. I to takie szybkie pocieszenie się - choćby facetem, który wyraźnie nie jest tego wart, by z nim być. I przemilczałaś propozycję pobycia chwilę samej.
1. Czy to znaczy, że bierzesz kogokolwiek, bo - boisz się? nie umiesz? ...? być sama?
2. świat nie kończy się na nich dwóch. Czy chcesz wrócić do narzeczonego bo go kochasz (nie - jak sama piszesz "ale nie wiem co tak naprawde czuje, dawno go nie widzialam"), bo on tak zabiega - czy znów tylko dlatego, by byc z kimś?
Kurcze Laszka teraz ja się z Tobą zgadzam:)
Nie pomyślałam o tym w ten sposób a chyba. Świat na tych dwóch się nie kończy, ale tak znów zaczynać wszystko z innym od nowa to też nie wiem czy takie dobre znów można trafić na jakiegoś palanta. W sumie, kto nie próbuje ten nie zyskuje:P
:)
ja nie mówię, że ten narzeczony zły. Ale Rustijun nie odpowiedziała nam na większość pytań, więc niewiele o nim wiem. Natomiast zastanawia mnie przyczyna - czy ona chce wrócić do niego bo jest dla niej dobry, bo się kochają... - czy też tylko dlatego, żeby był jakiś, a jak jest wybór to - lepszy z tych dwóch. To wg mnie kiepski powód :( Szczególnie, że miałaby się rzucać do innego miasta (nie wiem co ją tam czeka, nie wiem czy tam mieszkała, nic nie wiem gdzie ma rodzinę, gdzie przyjaciół, jakąś pracę, czy choćby "swoje ścieżki"...).
A druga sprawa to ta, że ten aktualny nie zasługuje na to by z nim być NIEZALEŻNIE od tego czy ułoży jej się z byłym narzeczonym, czy nie. I też stąd ta uwaga, że na tych dwóch świat się nie kończy :)
No i szukam źródła tej postawy, rozważań, toku myślenia... :)
To jak Rustijun? Co o tym myślisz?
Jeśli nie potrafisz, lub nie chcesz być sama - nie "zjemy" Cie za to ;), nawet jeśli jesteś kobietą-bluszczem, ja nie potępiam, ja zdecydowanie uważam, że mężczyźni do czegoś służą i do tego mogą jak najbardziej;). To też pewna metoda - być z kimkolwiek nawet w czasie poszukiwania tego najlepszego. Ale to też warto sobie uświadomić. Chociażby po to, by wiedzieć, że ten to tylko tymczasowy i rozglądać się dalej :)
Miśku, piszesz "znów trafić na palanta" - no to po to należy zorientować się dlaczego wybieram takich a nie innych facetów, co mnie w nich pociąga, a potem się nie sprawdza - żeby nie popełniać tego samego błędu. :) I dlatego tak istotne są takie pytania, jakie zadałam w moim drugim wpisie (12 h temu).
Warto byś Rustijun odpowiedziała sobie na nie :) To Tobie ułatwi życie :)
...dlaczego nie chce byc sama?? ja caly czas czuje sie samotna a gdybym zostawila ich obu to boje sie ze popadlabym w depresje..tez z drugiej storny nie stac mnie obecnie finansowo by wyprowadzic sie od obecnego i byc sama....tak naprawde tez tutaj nic mnie nie tzryma...dla mnie nie ma problemu by przeprowadzic sie do innego miasta i tam zaczac nowe zycie.....ostatnio zaczynam zauwazac ze obecny ma gowniarskie i chamskie zachowania ale nie wiem czemu cos mnie przy nim trzyma....najgorsze jest to ze nasz zwiazek wyglada tak:
np. ja mam dzien wolny...nie pojade nigdzie do kolezanek bo wole poczekac az on wroci z pracy...jak on ma dzien wolny robi co chce...ja caly czas chce byc przy nim zeby mnie przytulal i calowal...on sam tego od siebie nie zrobi wiec ja musze sie kleic do niego....
jak dostane sms albo ktos dzwoni jego nigdy nie interesuje kto to,jak ja zapytam kto dzwoni to sie denerwuje i cos odpysknie...
wiem to jest chore ale zastanawiam sie co mnie takiego przy nim trzyma...
zastanawiajac sie jak sie w nim zakochalam nie potrafie odpowiedziec...jest dobry dla mnie..i przedewszystkim to ze jest bardzo spokojny i ja przy nim jestem spokojna....
jakis czas temu powiedzialam ze odchodze to prosil bym zostala i mowil ze kocha a teraz dla mnie ten zwiazek bardziej wyglada jak przyjazn..
tez wracajac do bylego duzo ryzykuje...i mam mega metlik w glowie..
podobam sie mezczyznom i jest kilku ktorzy sa mna zainteresowani ale ja nie chce znow poznawac kogos nowego i sie przed kims otwierac....
Kochana, ja tu kilku rzeczy nie rozumiem... :
- "tak naprawde tez tutaj nic mnie nie tzryma..." a dalej "ale nie wiem czemu cos mnie przy nim trzyma...."
- "obecny ma gowniarskie i chamskie zachowania", "jak on ma dzien wolny robi co chce... (...) on sam tego od siebie nie przytuli, nie caluje", "jak ja zapytam kto dzwoni to sie denerwuje i cos odpysknie.." - a potem stwierdzasz: "jest dobry dla mnie..i przede wszystkim to ze jest bardzo spokojny i ja przy nim jestem spokojna...." -??!
Co ryzykujesz wracając do byłego? (co konkretnie)
Podobasz się mężczyznom. Dziewczyno - każda na Twoim miejscu cieszyłaby się tym i tylko przeglądała w męskich oczach ;) Skąd taka obawa przed nowym związkiem? Dlaczego wolisz tkwić w czymś nieudanym niż poszukać kogoś z kim będziecie (Ty i on) naprawdę szczęśliwi? Czemu - jak piszesz, jak samma to nazwałaś - tak boisz się otwierać? Co - konkretnie:) - jest w tym takiego strasznego? bolesnego? ..? Nie chcesz poznawać - znaczy nie jesteś zainteresowana ludźmi? po prostu ludźmi - poznaniem kogoś dlatego, że ludzie są ciekawi, czy będzie z tego związek, przyjaźń czy kumplostwo... Znajomość nie musi skupiać się na Tobie - to Ty zainteresuj się innymi, każdym po prostu jako osobą. Skąd taka obawa? Nie ufasz sobie? Nie chcesz się otworzyć? - przed sobą?..
I znów zasypałam Cię pytaniami ;)
Ale skoro jesteś w takim momencie życiowym to może warto załatwić to porządnie, a nie po łepkach ;)
dzieki za szczerosc :) zawsze moje kontakty z ludzmi wygladaj tak ze to ja musze o nich ubiegac....tak samo jest w moim obecnym zwiazku.chyba tylko dlatego nie chce odejsc by nie byc sama bo tego w zyciu sie najabrdziej boje...lubie ludzi i ich towarzystwo ale poznajac facetow oni zaraz chca cos wiecej a ja po tyly nei udanych zwiazkach nie wierze chyba ze spotkam kogos naprawde fajnego...
No to nie zabiegaj :)
Nie chcesz odejść, by nie być sama a w praktyce jesteś sama nawet jeśli formalnie w związku. Kochana, jeśli Ty byś mi powiedziała - a facet jest dziany, albo ma kontakty, albo w jakikolwiek sposób wykorzystujesz tę znajomość to ja bym to zrozumiała ;> Ale jak Ty znosisz obojętność, żebrzesz wręcz o czułość, komplementów 0, zainteresowanie niewielkie, a pretensje o pytanie kto do niego dzwonił - to nie, to nie jest związek, z którego Ty masz coś poza "spokojem", że z kimś jesteś.
Boisz się być sama. Ale z tego co widzę, to Ty byś tygodnia nie była sama :) - zaraz byłaby chmara facetów wokół Ciebie. Przyroda nie lubi próżni :)
Twoje zycie, twój wybór, ja tam wole nie zadowalać się namiastką;) (no, chyba że tymczasowo, jak pisałam), tylko znaleźć tego właściwego. Życie jest za krótkie by się bać i z tak bzdetnego powodu tkwić w krzywdzącym lub nudnym związku.
Faceci chcą coś więcej. No i co? No sobie chcą, taka ich natura. A nasza taka, by odmawiać ;> Nie obawiaj się, ich to nie "boli";p - oni wtedy tylko bardziej doceniają - tym bardziej, im bardziej mają się nastarać ;> . Niczemu nie musisz ulegać. To Ty masz dostać to, czego potrzebujesz: miłość, czułość, bezpieczeństwo, komplementy, stabilizację, w tym finansową, kulturę osobistą... i co tam jeszcze dla Ciebie jest ważne.
Nie wierzysz - a to uwierz :) Ja jestem przekonana, że czeka na Ciebie wspaniały człowiek, wspaniała miłość :) Tylko 1. uwierz w siebie i wyjdź do ludzi:), 2. dokładnie określ kogo chcesz, kogo potrzebujesz, jaki jest facet przy którym będziesz szczęśliwa - a taki się zjawi. Tylko wybierać, przebierać :)
dzieki za odpowiedz:)
wiem ze musze sie z nim rozstac bo ja sie przyzwyczailam do niego i ciezko sie oderwac...czuje sie jak bysmy byli polaczeni jakas pepowina...sory za okreslenie ale tylko to przyslo mi na mysl....
nie wiem tylko jak to zrobic bo jestem sama w wielkim miescie....
Ale pępowinę się przecina, jak wiesz. I to zdecydowanie :)
Duże miasto to też więcej możliwości :) Sama? To znaczy, że nie tu masz rodzinę, przyjaciół? Ale jakiś czas tu jesteś, czyli jakiś znajomych tu masz. Na pewno znajdziesz kogoś, kto Ci pomoże w tych pierwszych dniach, tygodniach. A potem już sobie coś znajdziesz, ani się obejrzysz :)
Jak? Spakować się i wyjść. Wiesz, ja umiałam być ze swoim byłym pod jednym dachem jako już przyjaciele, ale nie mam odwagi Ci tego polecać, bo obawiam się, że byś tak nie potrafiła, że to by tylko wciąż Cię z nim wiązało :(
A skoro - jak pisałaś - nic Cie tu nie trzyma - to możesz też wyjechać.
od bylego tak odeszlam.wstalam rano i sie wyprowadzilam..obecny mi wtedy sporo pomagal i tak sie zaczelo...nie chce tez znow tego samego przechodzic...nie mam tu rodziny ale kilku znajomych tak...a pod jednym dachem nie mozemy byc razem.ja tak nie chce....wiem ze jak powiem ze odchodze powie ze mu przykro i pozwoli mi wyjsc...
jeśli facet tak po prostu pozwoli Ci wyjść to najlepiej świadczy.. :/
Dziewczyno, rozejrzyj się wokół! Na pewno jest wieeele możliwości - Ty po prostu nie chcesz się postarać ich widzieć ://
Wiesz co, znałam kobietę, która uciekła od męża tyrana. To samo w sobie jest akt odwagi. Ale ona uciekła z 5 dzieci! I ze Śląska do W-wy! - totalnie w ciemno! Nic tu nie miała, ani nikogo! Drobna, śliczna kobietka. Znalazła pracę, mieszkanie. I jest dziś piękną, szczęśliwą kobietą :) /nie, o ile wiem nie szukała następnego partnera/. A, że to córki, to też szybko się wdrożyły w pomaganie w domu :)
I to jest rzucenie się na głęboką wodę. A nie Twoje rozstanie z facetem. Ty po prostu chodzisz tylko utartymi szlakami i tak samo utartymi szlakami działa Twój mózg :/ Więcej pomysłowości, kreatywności ;) Rozejrzyj się dziewczyno!:)
juz zaczelam myslec :) chodz lapie mnie dol...zaczynam szukac pokoju i w mojej glowie uklada sie plan co dalej ale druga polowa mysli tak:no skoro nie jest tak zle to po co to zmieniac...wtedy sama sobie odpowiadam ze moze byc lepiej...
kurcze pierwszy raz mam tak ze trudno mi odejsc od faceta
Podoba mi się Twój tok myślenia :) (poza ostatnim zdaniem)
Dobrze, dobrze - w tym kierunku :)
A, nie tylko może być Ci lepiej - jeśli tego nie zrobisz to będzie duużo gorzej, ot co!
a moze porozmawiam z nim ze chce byc wazna ze chce wiecej czulosci?? cos mnie tak przy nim trzyma....nie potrafie chyba spojrzec mu w oczy i powiedziec ze odchodze bo nic zlego takiego mi nie zrobil..
ale z drugiej strony ciagle czekac na jakas reakcje od niego...
I tu powracamy do moich pytań z początku:
co Cię w nim ujęło? który z nich lepiej rokuje na zmiany?
A do tego dochodzi to, o czym rozmawiałyśmy później -wiemy, jak on się wyraża o kobietach - czy potrafisz być z takim chamem? Może być, że jego brak czułości ma to samo podłoże - takie, a nie inne traktowanie kobiety.
Nie wiemy też czemu rozstałaś się z narzeczonym. Czy jest to przyczyna trwała, czy przeminęła, lub da się wybaczyć.
Ja mam jednak wrażenie, że Ty masz jakiś lęk przed zmianami w swoim życiu. Wolisz złe, ale status quo, niż odważyć się na zmiany, wykonać jakiś wysiłek (np. znalezienia lepszego faceta, mieszkania, pracy...) .. :[
wiec tak...z narzeczonym rostalam sie poniewaz podniosl na mnie reke...i dlatego tez moje rozwazania co do powrotu sa mocne i nie wiem czy to nastapi..
co mnie w obecnym ujelo? kurcze jest inny niz moj byly i moze to...
teraz patrzac jak kazdego dnia mnie traktuje nie chce sie meczyc...
boje sie zmian bo boje sie ze bedzie gorzej...
skoro ex-narzeczony podniósł rękę raz pewnie zrobi to i drugi i trzeci raz...a co do obecnego to może właśnie był tylko jak to nazwałaś "plasterkiem",może gdybyś pobyła jakś czas sama,odpoczęła od byłego i obecnego było by ci lepiej zdecydować się
To, że podniósł rękę to poważna sprawa. Jestem przekonana, że gdybyś napisała o tym wcześniej Miśka nie przekonywała by Cię: wróć, będziesz z nim szczęśliwa.
Czy obecny aby na pewno jest inny? Nie widzę tego tak. Robi to samo, tylko w inny sposób. Tamten fizycznie, a ten słownie i chłodem uczuciowym.
Może jednak wciąż wybierasz takich samych facetów? Rozważ, proszę co jest w nich tą cechą, która Cię przyciąga, a co potem okazuje się dla Ciebie nie dobre. Żeby następnym razem wyczuć i odrzucić takiego w selekcji wstępnej ;)
A jak traktuje Cię każdego dnia?:
rustijun pisze:
czasem oglada sie za innymi i wtedy ja sie czuje niedowartosciowana...
jest egoista np nigdy mi kwiatow nie kupil...
obecny jest egoista poniewaz najpierw mysli o sobie a pozniej o mnie. Ma duzo kolezanek nawet slyszalam jak mowil do kolegi o patrz jaka suka idzie a jakie cycki... Troche jest babiarzem czego ja nie lubie... Chcialabym byc ta wyjatkowa ale on uwaza ze skoro jest ok to po co bedzie cos zmienial i nie martwi sie o mnie jak wracam pozno z pracy....
ja nie czuje sie najwazniejsza a wtedy jestem szczesliwa kiedy wiem ze jestem wazna dla kogos
obecny ma gowniarskie i chamskie zachowania
jak on ma dzien wolny robi co chce... ja caly czas chce byc przy nim zeby mnie przytulal i calowal... on sam tego od siebie nie zrobi wiec ja musze sie kleic do niego....
jak dostane sms albo ktos dzwoni jego nigdy nie interesuje kto to, jak ja zapytam kto dzwoni to sie denerwuje i cos odpysknie...
to ja musze o nich ubiegac... tak samo jest w moim obecnym zwiazku.
ciagle czekac na jakas reakcje od niego..
to wypisy z Twoich wypowiedzi (zebrałam w jeden cytat, z różnych wypowiedzi, ale wszystkie stąd powyżej)
"boje sie zmian bo boje sie ze bedzie gorzej.." - A dlaczego nie zakładasz, że może być lepiej?! Będzie tak, jak zrobisz. Jeśli dajesz się nieść wydarzeniom, to nic nie zmieniasz. Jeśli uzmysłowisz sobie co było nie tak - to możesz to zmienić, ale do tego potrzeba świadomego działania.
Rozglądnij się za opcją trzeciego lepszego mężczyzny, gorzej nie będzie jeśli skoncentrujesz się na wyborze. Dlaczego masz cierpieć przy jednym, albo drugim. Może trzeci nieznajomy okaże się inny, lepszy.
Jak to mój chłopak mówi "zrób sobie dobrze" tzn. idź do kosmetyczki, zrób sobie manicure, zmień fryzurę, załóż krótką spódniczkę i przejdź się po mieście zobaczysz ilu facetów się za Toba oglądnie. Szukaj kogoś, ale to Ty wybieraj, podrywaj. Możesz to robić będąc z tym, z którym jesteś. On nie musi o niczym wiedzieć, a kiedy poznasz tego trzeciego to wszystko oznajmisz obecnemu i problem z głowy:)
hmmm nadal nie wiem co zrobic...mialam rozmowe z obecnym chlopakiem...mowilam ze czuje sie niekochana ze nie prawi mi komplementow i takie tam.jego odpowiedz byla taka ze wszyscy faceci tacy sa i ze on nie moze mnie tak caly czas przytulac bo on tak nie ma i lubi jak ja sie kleje do niego i go zaczepiam....byly nadal dzwoni ze kocha i ze ma dla mnie niespodzianke i jak sie spotkamy to mi ja da...narazie w ten weekend mam wesele i nie chce podejmowac zadnych decyzji bo wyjazd juz zaplanowany ale nie wiem co bedzie dalej...powiem wam ze zauwazylam ostatnio ze odzywaja sie starzy koledzy i kazdy mnie na piwo zaprasza ale wszystkim odmawiam bo chce byc fair wobec obecnego ale zaczynam sie zastanawiac czy nie byc sama i zaczac normalnego zycia bo zaczyna mnie nawet meczyc to ciagle czekanie na jakis gest z jego strony..chodz on ostatnio chyba czuje ze ja jakas zamyslona chodze bo zaczal mi czule slowka mowic...nadal nie wiem cozrobic....
Nie odmawiaj im, bo możesz powiedzieć obecnemu słuchaj idę na piwo z kolegami i tyle. On pewnie chodzi z kumplami. Teraz mówi czułe słówka a potem przestanie, kiedy Ty znów będziesz sama się do niego przytulać. Może i decyzja o byciu samą jest dla Ciebie najlepsza. Musisz spróbować wszystkiego:) Teraz piszą do Ciebie starzy kumple więc będziesz miała z kim pogadać, a masz jeszcze nas i całe to forum:) Będzie dobrze tylko myśl o sobie i swoim szczęściu a wszystko się ułoży!:)
Aaa i miłej zabawy na weselu:)
heh z wesela dupa....on nie chce nagle jechac bo mowi ze nas na to nie stac...a kosztuje nas tylko podroz 200zl bo rodzice powiedzieli ze dadza nam na koperte....dupek...jestem tak zla na niego ze mam ochote jechac sama tylko nie wiem czy nie glupio by tak bylo....nawet przeszedl mi przez mysl taki szatanski plan by jechac z jakims kolega ale to juz przegiecie...
jego odpowiedz byla taka ze wszyscy faceci tacy sa
to NIE PRAWDA! Wcale nie, nawet nie większość! Większość facetów uwielbia prawić komplementy i to z całkiem egoistycznego powodu - oni po prostu uwielbiają te spojrzenia, uwielbiają to wrażenie jakie robią w ten sposób na kobietach, uwielbiają być uwielbiani, a do tego najprostszą drogą jest tzw. kiedyś: emablowanie pań :)
2. Jasne, że jedź na to wesele!
z wielu powodów! np.: bo masz na to ochotę, bo jesteś zaproszona, mogłabyś jechać nawet sama i tam podrywać facetów, ale i nie musisz, bo jak piszesz masz kogo zabrać.
A ta jego odmowa - a wie jak Ci na tym zależy - to najlepszy
dowód na to, jak on Cie traktuje! Opamiętaj się dziewczyno! Ten facet nie zasługuje na uwagę. Wyrwij się reszcie z tego związku, który nie spełnia prawie żadnych Twoich potrzeb! Nie daj się tak traktować. Nie będziesz szanowana, jeśli nie będziesz szanować siebie! Niech ten wyjazd na wesele będzie pierwszym krokiem ku nowej, szczęśliwej Tobie :)
kurwa jaki to dupek :(
nie chce ze mna jechac chodz caly czas go prosze.....nagle sie niby rozchorowal....odkrylam ze pisze ze swoja byla a ja glupia jeszcze o nas walcze :(
boze co ja robie
Przykro mi to musi boleć Musisz zmienić swoje życie, poznać kogoś, zacząć żyć dla siebie nie dla innych:) Odejdź od niego a poczujesz spokój i wolność jakiej potrzebujesz!:)
kurwa jaki to dupek :( nie chce ze mna jechac choć caly czas go prosze.....nagle sie niby rozchorowal... odkrylam, ze pisze ze swoja byla a ja glupia jeszcze o nas walcze :( boze co ja robie
no i? Czy Ty się jeszcze nad czymś zastanawiasz??!
Kurde, po raz który sama udowadniasz, że facet nie jest wart nawet kopnięcia w tyłek, cobyś się nie przemęczała ;) A Ty zamiast wziąć się wreszcie za własne szczęście to znów biadolisz.
Nie chce jechać? Kij mu w d..! Jedziesz, świetnie się bawisz, a jakby miał jakieś "ale" to sam tak zdecydował = sam sobie winien. A skoro pisze ze swoja byłą, a odmawia tego o co "wciąż go prosisz" (i po cholere?) to może on szuka pretekstu do zerwania? Zrób to pierwsza.
Nie umiesz być sama? - ale cały czas kręcą się wokół Ciebie faceci, ani chwili sama nie będziesz. A na weselu to niby co będziesz robić? też podrywać, albo będziesz podrywana ;)
Żadne boleć! Boli to ten nudny i szkodliwy związek. Dziewczyno, rusz się wreszcie, przestań dyrdymały pitolić i rozważać głupoty, jedź na to weselicho i w ogóle zaczynaj nowy rozdział. Koniec nudzenia! Wątek dłuuugii, owszem, ciekawy, ale czas wreszcie wcielić w życie te potoki słów.
Laszka po takim opisie gdyby ta sytuacja dotyczyła mnie to sama bym tak zrobiła jak piszesz;D
Rustijun Laszka na 100% racji, idź na wesele baw się, jego miej gdzieś. Wróć spakuj swoje rzeczy wyjedz do rodziców, czy do kogoś znajomego jeśli to nie jest Twoje mieszkanie, jeśli Twoje spakuj jego rzeczy wystaw przed drzwi. Bądź bezwzględna, pokaż mu, że sama doskonale sobie radzisz i jego już nie potrzebujesz!
byl jednak ze mna na tym weselu bylo super na jak i po powrocie..ale wczoraj znow okazal sie dupkiem....byla straszna klotnia..spalismy oddzielnie juz chcialam odejsc ale rano przyszedl i ja mu znow uleglam...