wiem ze pewnie nie jedna z nas miala taki problem...
rostalam sie pol roku temu z narzeczonym....po nim szybko(tylko po to by zapomniec)znalazlam sobie pocieszenie...tak spotykalismy sie 2 miesiace az nagle sie zakochalismy w sobie i mieszkamy razem......moj byly narzeczony caly czas walczy o nas....dzwoni ze mnie kocha i zrobi wszystko bym wrocila...przez jakis czas zerwalam kontakt i nie myslalam o nim a ostatnio jakos serduszko bije znow w tamta strone...on chce zebym przeprowadzila sie do niego i zaczeli od nowa a ja mam metlik w glowie i to straszne ale zaczynam ich porownywac...mam wraazenie ze kocham ich obu....z obecnym jest mi dobrze i z narzeczonym rowniez by bylo dobrze...
sa 2 mega roznice miedzy nimi.moj byly byl nerwowy a obecny jest oaza spokoju,.i moj byly ciagle prawil mi komplementy i powtarzal jak bardzo mnie kocha a od obecnego cos uslyszec jest cudem...