Mój chłopak kiedyś zdradził mnie psychicznie z dziewczyną, z którą wcześniej kręcił dość długo. Słodził jej i pisał że tęskni za nią...Kazałam mu wtedy zerwać z nią kontakt, ale on powiedział że to się już nie powtórzy więc zaufałam mu ale parę miesięcy później napisał do jeszcze innej z którą kręcił że chciałby z nią spać tylko że potem się opamiętał i przestał pisać do niej. Ja o tym wiedziałam bo widziałam ich rozmowę na bieżąco. Wiem chamsko z mojej strony ale uwierzcie jak się zostanie raz zdradzonym to już potem kontrola wchodzi w życie. Przestałam mu ufać ale niby wszystko się układało. Ta pierwsza o której pisałam napisała do niego też chwilę wcześniej i zaczęli pisać na gg...on mi mówił żebym się o nic nie obawiała bo oni tylko piszą ze sobą normalnie. Więc postanowiłam dać ostatnią szansę....W sobotę wrócił ode mnie późno, mówił że jest zmęczony a okazało się że pisał z nią dość długo wtedy i na drugi dzień, czyli wczoraj też jak wrócił to z nią pisał a mi napisał że spać idzie...no i to mnie strasznie zdenerwowało, chociaż potem się uspokoiłam i normalnie mu powiedziałam że albo z nią zrywa kontakt albo ja odchodzę....jeszcze kłamał mnie dziś że z nią wczoraj nie pisał ale potem powiedział że to prawda....Zgodził się ze mną i zadecydował że zrywa z nią kontakt...Ja wiem że on dalej coś czuje do niej bo by moją decyzję uszanował jak jeszcze kiedyś mówiłam że nie chcę by utrzymywał z nią kontakt...Powiedział że tak będzie jak chce ale jego reakcja nie była zbyt wesoła....dobrze zrobiłam że kazałam mu wybierać? On mówił że teraz normalnie ze sobą piszą ale nie chcę by znowu doszło do zdrady...Czy to wszystko ma sens? Ja go bardzo kocham i on mnie też to wiem ale czy gdzieś tam na dnie serca nie jest 'ona'? Mówi, że ona ma chłopaka i jest zaręczona....
Czy ja dobrze robię zabraniając mu pisania z nią i w ogóle wszelkiego kontaktu, jeśli chce być ze mną?